Wędrujące

-miłe słowa-

SYLWIA, Moc autentyczności

Kiedy decydowałam się na warsztat Niedoskonała – wystarczająca byłam przede wszystkim NIEDOSKONAŁA. Wiele takich myśli było w mojej głowie, wiele ocen i słów krytyki wobec siebie. Jednocześnie coraz bardziej chłonęłam filozofię Brene Brown i coraz mocniej czułam, jak bardzo jej doświadczenia i jej słowa są mi bliskie. Na udział w warsztacie zdecydowałam się również z uwagi na moją miłość do zwierząt oraz szacunek dla ludzi, którzy całym sercem angażują się w pomoc tym skrzywdzonym, porzuconym i niechcianym.
I tak oto znalazłam się w miejscu cudownym z wyjątkową i wrażliwą jego Gospodynią. Warsztaty przyniosły wiele wzruszeń, kilka odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, przekonanie, że jestem niedoskonała i owszem, ale jednocześnie WYSTARCZAJĄCA. Wystarczająca, by działać, by tworzyć, by się odważyć, by iść swoja drogą, by być autentyczną.  Trzy dni spędzone w Przystani z Magdą i Jej watahą dały mi tyle radości, otwartości na siebie i innych oraz pewności, że jestem wystarczająca własnie, że do dziś czuję ich moc. I działam! Boję się ale/i działam. Jeszcze jedno ważne – spacery z psami – dla mnie bezcenna i absolutnie wyjątkowa część warsztatów. Do dziś tęsknię za nimi bardzo”.

Kasia, Make My Wonderland

Wyobraźcie sobie maleńką wieś, a w niej starą, blisko 100-letnią chatę tuż pod lasem. Bez zasięgu, bez telewizora, bez współczesnych rozpraszaczy. Znaleźć tam natomiast można wszechogarniający spokój i stado „wilków”. Takie miejsce istnieje, to Przystań Empatia we wsi Czatachowa.Wyobraźcie sobie maleńką wieś, a w niej starą, blisko 100-letnią chatę tuż pod lasem. Bez zasięgu, bez telewizora, bez współczesnych rozpraszaczy. Znaleźć tam natomiast można wszechogarniający spokój i stado „wilków”. Takie miejsce istnieje, to Przystań Empatia we wsi Czatachowa.

To niezwykłe miejsce stworzyła Magda, której życie od zawsze było związane ze zwierzętami. Teraz dzieli je ze stadem psów wywodzących się z ras północnych. Są to zwierzęta po przejściach, okrutnie skrzywdzone przez ludzi… U Magdy znalazły upragnione bezpieczeństwo, na nowo nauczyły się żyć i ufać. Nie jest to łatwy proces, często trwa latami. Tak naprawdę ta misja nigdy się nie kończy.

Gosia,

Mam od przyjazdu dziwnie piękny stan… czuję wzruszenie, radość, rozczulenie… czuję napełnienie. W pracy gonitwa, ale jakby poza mną. Czytałam jeszcze raz artykuł o  Tobie w Innym Życiu i łzy same mi napływały do oczu. Wczoraj  Kasia wysłał zdjęcia z pobytu i… uśmiech przykleił się i nie schodzi… moje zdjęcie z Airą- jej mina… bezcenne 😀 Gdy kładłam się do łóżka zwróciłam uwagę, że mam uśmiech na twarzy. Teraz znów siedzę i śmieję się do monitora 🙂 Czuję, że mój stan spowodował idealny miks:energia kobiet, energia zwierząt, no i energia natury… chociaż to wszystko to samo… bardzo to poczułam…Madzia, dziękuję, że miałam okazję Cię poznać, dziękuję, za to co robisz. Dziękuję, że znalazłaś w sobie odwagę.

Joanna,

Przystań Empatia to najlepsze określenie miejsca, które stworzyła Magda. To miejsce magiczne w każdym względzie, położone na końcu cichutkiej wioski pod lasem, miejsce w którym można poczuć, że czas płynie wolniej, spokojniej a tym samym skłania do zatopienia się i wsłuchania we własne serce. Doświadczenie bycia tam, opieka Magdy, jej wielkie serce, praca warsztatowa i czereda jej wspaniałych husky na długo pozostaną w mojej pamięci. A z upływem niedługiego czasu po powrocie stamtąd widzę zmianę w postrzeganiu siebie. Ciągle jeszcze z pewną nieśmiałością małej dziewczynki myślę o niektórych aspektach w moim życiu ale czuję, że nastąpił zdecydowany przełom, właśnie dzięki pracy, którą tam zrobiłam w asyście Magdy i wspaniałych dziewczyn. Nie czekajcie i nie zwlekajcie, bo nie ma innej chwili niż teraz.

 

Basia,

Przystań Magdy to miejsce niezwykłe dla mnie, niesamowita gościnność mieszkańców tych stałych jak i tymczasowych, energia jakiej doświadczyłam była niesamowita. Obecność psich przyjaciół uczy pokory, cierpliwości ale też zabawy i miłości. Połączenie warsztatów bardzo emocjonalnie intensywnych ze spacerami z psami które wymagają wysiłku i aktywności jest idealne. Można złapać oddech w lesie, porządnie się zmęczyć aby potem z wolna głową zanurzyć się w świat emocji. Dla mnie niezwykłe było tez jak szybko uczestniczki znalazły nić porozumienia i mogłyśmy rozmawiać cały czas do późnej nocy. To był jedyny w swoim rodzaju warsztat jakiego doświadczyłam i mam ochotę na jeszcze.

Olga,

Drogie Wilczyce, zacznę od początku. Wydarzenie o wyprawie do Przystani Empatia znalazło mnie. Wieczorem. Po bardzo dłuuuugim dniu. Nie był to ten dzień gdy wszystko Ci się udaje i masz w sobie tęczę i pozdrawiasz każdego napotkanego przechodnia. O nie! Gdy zostałam odnaleziona przez Przystań, wiedziałam, że muszę tam pojechać. Znasz ten stan, po prostu Wiesz i koniec! Od tego momentu zaczęłam marzyć o tym miejscu. „O Tym Miejscu” zapytasz? Tak „O Tym Miejscu”. Magia? Magii nie ma wtedy gdy na swojej drodze nie masz znaków, jesteś w połowie sobą, dawno zapominałaś o sobie i szukałaś skrawka pewności w sobie – to potrzebujesz magii. Magia się wydarzyła. Wróżki? Zamek? I karoca? Prawie! Spotkałam magiczne Kobiety, chyba bardziej Dziewczyny Wilczyce. Otoczyły mnie wszystkim co zgubiłam, o czym zapomniałam. Magda – jeśli znasz to uczucie wtulania się w ulubiony i najcieplejszy koc – to to jest Magda! To ta emocja, kiedy wiesz, że już wszystko będzie dobrze. Spotkałam Psy. Każdy z historią o jakich zazwyczaj nie słuchasz, lub omijasz post z takim dramatem – bo przecież, jesteś za słaba, by o tym czytać, no bo boli…Ej! Ale to ma miejsce! Nie spuszczaj wzroku. I te właśnie Psy sprawiły, że powrót do SIEBIE, stał się najprzyjemniejszą drogą na ziemi. Nie ma szansy, bym wykluczyła z serca Moją Watahę, powiem więcej – jestem wciąż zakochana w każdej minucie, którą spędziłam w Przystani Empatia i w każdej Magicznej Dziewczynie, którą tam spotkałam. Dziękuję.

Dorota,

 Dziś dudnił mi temat – zupa bananowa, burgery buraczane, pyszna konfitura i sytuacja jak Magda wieczorem, po ciemku szła przez las 2 km żeby kupić dla nas twaróg na śniadanie .
Jaką miłością i ciepłem emanowała – każdego dnia i w każdej chwili, choć nie trudno się domyśleć, że nie było Jej łatwo bo to pierwsze warsztaty jakie prowadziła w Przystani …. Myślę, że postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę ….a wszystko zrealizowała z taką łatwością , spokojem , dojrzałością , ciepłem i niesamowitą energią, która pozostała w nas do dziś i ciągle się rozrasta . Pierwszy raz w życiu spotkałam się z taką empatią i akceptacją drugiego człowieka takim jakim jest i taką ogromną miłością bezwarunkową do każdej istoty żyjącej . Od czasu pobytu w Przystani moje postrzeganie mnie samej bardzo się zmieniło. Od wielu lat pracowałam nad sobą i ciągle czegoś nie mogłam ,,,przeskoczyć … ciągle coś mnie cofało ….. dziś już wiem co to i dlaczego w końcu zrozumiałam to, co było mi tak potrzebne .Że będąc niedoskonałą to…. nic złego.

Że taka jaka jestem – jestem wystarczająca i wiele warta. Nawet z moim słabnącym ciałem, często z bezsilnością i tym wszystkim co się we mnie i ze mną dzieje.Zawsze miałam wiele empatii dla innych , a dla siebie ciągłe wyzwania.To Magda, dziewczyny i psy z którymi stworzyłyśmy stado, pokazały mi jak można żyć , jak można być sobą i czuć się z tym niesamowicie. Taką prawdziwą – z niemocą, ze smutkiem, z problemem, z ranami, z miłością, z radością, ze spełnieniem, z zachwytem, z ciepłem i z lękiem, z podziwem i z nieznanym, z marzeniem i z całą paletą emocji, nawet tymi pełnymi rozpaczy, z zagubieniem i z mądrością, z wizjami i przeczuciami i ze wszystkim tym co tylko można mieć w swoim bagażu doświadczeń. Byłam jedyną osobą która najmniej chodziła z psami bo zwyczajnie moje serce nie dawało rady . A mimo to, psy traktowały mnie jak osobnika ze stada, akceptowały, spędzały czas na pieszczotach…. Tworzyliśmy niesamowity team Od wielu lat powtarzam, że ludzie których spotykamy na naszej drodze to lustra – nasze lustra, pokazują nam swoim zachowaniem tak na prawdę to, co mamy w sobie, co myślimy o sobie i czasem nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy …. W Przystani Empatia , od Magdy i Mojej Watahy dostałam wszystko to, czego potrzebowałam, aby móc dalej iść drogą którą wybrałam i żyć . Tam spotkałam Najpiękniejsze Lustra w moim życiu ! Nic się temu nie może równać – To Miłość, Autentyczność i Akceptacja w najczystszej postaci.
DZIĘKUJĘ

 

Michalina,

Pod koniec sierpnia zeszłego roku wybrałam się na trzydniową wycieczkę w Biebrze. Ale to nie była byle jaka wycieczka, podczas której zwiedzało się zabytkowe kamienice i kościoły oraz poznawało plan obcego dotychczas miasta. To była wycieczka, która pozwała na obcowanie z naturą, uwolnienie emocji z łańcuchów i poczucie, że jest się „tu i teraz”.

Owa wyprawa w „głąb siebie” została zorganizowana przez Magdę z Wędrująca z Wilkami oraz Gretę i Wojtka z Szamańskiego Kręgu. Magda organizuje wyprawy, na których prowadzi warsztaty z coachingu i otwiera uczestniczki na nowe pomysły i wiarę w siebie. A co robi Szamański Krąg? Greta gotowała nam przepyszne jedzenie wegetariańskie i bezglutenowe, i wraz z Wojtkiem udostępnili uczestniczkom wilki. Poza tym prowadzą fundację SOS Husky a Wojtek bierze udział w konkursach psich zaprzęgów.

CAŁA RELACJA-KLIK

 

DOŁĄCZ DO WĘDRUJĄCEGO KRĘGU

Na cotygodniową dawkę mocy wraz z prywatnymi listami, rozwojowymi wyzwaniami i leśnymi planerami.

Co najważniejsze, dołączysz do kobiet, które mówią dość pustce i głośne TAK życiu całym sercem, w zgodzie ze sobą.

Uuuu! Witaj w KRĘGU! Sprawdź skrzynkę, czekam tam na Ciebie!